Zbieraliście kiedyś naklejki po gumach do żucia Donald? Czy w ogóle były w tych gumach jakieś nalepki? Wydaje mi się, ze tak. Pamiętam, że sama coś takiego zbierałam. Miałam taki specjalny album, w którym wklejałam naklejki i nalepki. W szkole wymienialiśmy się na naklejki podwójne. Zbieraliśmy też karteczki z notesików. We wczesnych latach 90. dzieci po prostu oszalały. Było to spowodowane otwarciem rynku i napływem mnóstwa kolorowej i kiczowatej tandety, jakiej PRL-owskie dziecko nie zaznało. Począwszy od przyborów szkolnych poprzez zabawki, słodycze, a na ubraniach kończąc. Pamiętam, że w czasach mojego dzieciństwa chińska sukienka była synonimem luksusu, to samo chińskie ołówki i gumki do mazanie, które tak apetycznie pachniały, że się je zjadało.
Opakowania po gumach