Ekonomiczne przesłanki są właśnie tym, co lubię, więc pochwaliłam męża za tak dobry wybór. Ten telewizor (LCD oczywiście, nie powinnam zapominać tego dodawać, bo Piotr lubi wszystko uszczegóławiać) jest też dużo większy od poprzedniego i przyjemniej się ogląda. Osławiona panoramiczność dotarła i do nas. Możemy na nim oglądać również zdjęcia i filmy z kamery. W zasadzie oglądamy je poprzez sprzęt do oglądania filmów, na który Piotrek przy okazji dał się skusić. Dlatego już nie mogę się doczekać, gdy zaproszę przyjaciół i pokażę im, gdzie spędziliśmy ostatnie wakacje. Można powiedzieć, że telewizory na dobre rozgościły się w naszym życiu. Choć mi najbardziej brakowałoby, gdyby zabrakło mi tych sytuacji cowieczornych przyćmionego światła, męża i brzęczenia odbiornika w tle.
LCD