Kartony

2009-11-23

Na każde piśnięcie i szczeknięcie byliśmy jak na zawołanie. Ten, mogłoby się wydawać, był w swoim żywiole. Bezczelnie omijał opakowania z tektury, by wspiąć się na kanapę i przy cioci Janinie oddać mocz na środku pokoju. Taki bezwstydnik! Dobrze, że ciotka zdążyła oburzona przesunąć się od Azora. Chyba nie spodobał jej się nasz nowy nabytek. Zatkała nawet nos, gdy wychodząc wdepnęła w opakowanie tekturowe, które pies pogryzł we wtorek. No tak, ciotka nigdy nie miała nawet dzieci i nie jest przyzwyczajona, że coś lub ktoś buszuje po domu i robi jej bałagan mając czelność przestawiać idealny ład lub co gorsza, rozwalać po mieszkaniu opakowania tekturowe.