Kartony

2009-11-23

Próbowaliśmy go też uczyć siusiać w ogrodzie, ale najwidoczniej najlepiej oddawał się temu procesowi w łazience pod wanną lub na kanapie w salonie. Azor był wszędzie. Latał non stop pomiędzy łazienką, salonem i naszą sypialnią. Urządzał sobie zawody w jaki sposób najszybciej połknie całe opakowania tekturowe. Musiałam za nim chodzić i sprzątać resztki papieru jakie z dumą wypluwał prosto na dywan. Zaczął niemal nad nami panować. Teraz to my biegaliśmy za nim, a on wyznaczał trasę wyścigu.